Nowozelandzka przygoda z takAHaka

Tags

Posted in IPA

Nowozelandzka przygoda z takAHaka

Kiedy w Polsce dzieci zaczynają robić marzanny, żeby później spławić je do morza, to na półkuli południowej kończy się lato i trwają chmielowe żniwa. W takim momencie – w marcu 2015 roku – napełniliśmy zbiorniki fermentacyjne świeżo uwarzoną Black IPA i ogłosiliśmy światu, że wyruszamy do Nowej Zelandii „po kluczowe składniki do tej mikstury”.

Kraftowy świat wiedział już, że PINTĄ Miesiąca kwietnia 2015 roku będzie TakAHaka – Double Chocolate Orange & Exotic New Zealand Haka Black IPA. Znał już poziom ekstraktu oraz dzień i miejsce premiery, ale w PINCIE ciągle nie byliśmy pewni, jakie „kluczowe składniki” przywieziemy ze swojej pierwszej tak dalekiej i egzotycznej wyprawy, a długą i efektowną nazwą nowego piwa zawiesiliśmy sobie poprzeczkę dość wysoko.

Po użyciu ośmiu samolotów, dwóch Toyot, dwóch statków i helikoptera, w grupie Ziemek, Grzesiek i Marek przebyliśmy tam i z powrotem 40 000 km. Odwiedziliśmy kilkanaście browarów, plantację chmielu i jedną winnicę. Spróbowaliśmy, jak smakują kiwi, które dojrzewały w swojej ojczyźnie. Wpadliśmy na festiwal Marchfest w Nelson, stolicy nowozelandzkiego chmielarstwa, żeby m.in. na własne oczy zobaczyć, że na antypodach piją… Grodziskie. W małym brewpubie Crafty Trout Brewing Co. w Taupo w środkowej Nowej Zelandii przeżyliśmy ekstremalne emocje, kiedy natknęliśmy się na przypiętą do ściany podkładkę do piw PINTY. Okazało się później, że para polskich beer geeków była tam przed nami. Niewiele jednak brakowało, żeby te piękne doznania i dokonania zamieniły się w koszmar powrotu na tarczy.

Jamie, pilot śmigłowca, a po godzinach również piwowar domowy, wyniósł naszą ekipę jakieś 3000 m nad poziom morza na szczyt lodowca Fox Glacier w sąsiedztwie Góry Tasmana, drugiego pod względem wysokości szczytu Nowej Zelandii. Każdego roku spada tam około 30 metrów śniegu, który później jest ubijany w niebieski lód o głębokości setek metrów. Ziemek jeszcze w Polsce postanowił, że zabierze trochę tego śniegu, żeby dodać go do takAHaka. Metafizyka w czystej postaci. Jak postanowił, tak zrobił. Nabrał śniegu w butelkę, zabezpieczył, włożył do lodówki w hotelu, a wyjeżdżając… zapomniał zabrać.

Powtórny lot na lodowiec nie wchodził w grę. Zamiast tego znaleźliśmy strumień, który wypływał z Fox Glacier. Ziemek musiał przebrnąć do tego strumienia, napełnić drugą butelkę wodą i zapamiętać, że przed wyjazdem zawsze trzeba zajrzeć do lodówki.

Ostatecznie w Double Chocolate Orange & Exotic New Zealand Haka Black IPA znalazły się nie tylko własnoręcznie zebrane w Nowej Zelandii, świeże szyszki chmielu odmiany Nelson Sauvin, ale i odrobina wody z lodowca Fox Glacier.

Wysiłek włożony wtedy w uwarzenie takAHaka na pewno się opłacił, choćby dlatego, że 9 lat później w plebiscycie na najlepsze piwa PINTY Miesiąca 2015-2017 piwo to zajęło pierwsze miejsce, zostając „sentymentalną” PINTĄ Miesiąca stycznia 2024. Tym razem nowozelandzkie chmiele same pokonały długą podróż, a woda pochodziła wyłącznie z Beskidów. Za to piwo pozostało równie chmielowe, czekoladowe i egzotyczne, o czym można się przekonać odwiedzając w styczniu najlepsze puby i sklepy specjalistyczne w Polsce.

Udostępnij

Zacznij pisać i naciśnij Enter, aby wyszukać

Shopping Cart

Brak produktów w koszyku.